Kwatery Kielce |rozpylacze i wstryskiwacze |TotoMix
„Dowódca dotrzymał obietnicy. Już 27 maja dobiłem wraz z batalionem do Wersalu pod Paryżem jako dowódca 4 plutonu czołgów w drugiej kompanii, którą powierzono kapitanowi Władysławowi Iwanowskiemu. Pozostałe plutony objęli porucznik Ludomił Śląski, pełniący równocześnie funkcję zastępcy dowódcy kompanii, oraz podporucznik Roman Sikora i podporucznik Stanisław Marek — obaj z mojego rocznika Szkoły Podchorążych w Modlinie.
Nasz dwubatalionowy 1 pułk pancerny, którego dowódcą był podpułkownik Tadeusz Majewski, zakwaterowano w Camp de Satory, kawalerię zmotoryzowaną w Arpagnon, a dowództwo brygady i oddziały podległe sztabowi — w zamku Corbcville i miejscowości Orsay.
Z francuskich magazynów popłynęła lawina zaopatrzenia. W pośpiechu wydawano umundurowanie, broń, czołgi, działa, samochody, motocykle oraz inne wyposażenie polowe. Wszystko, czego do tej pory nie mogliśmy się doprosić, o co toczyliśmy beznadziejne boje z francuskimi sztabami — teraz w galopującym wprost tempie zwalono nam dosłownie na kupę, żądając jak najszybszego osiągnięcia gotowości do walki.
A to nie takie proste. Ludzie musieli przecież poznać nowy sprzęt i przyswoić sobie zasady obsługi. Potrzeba było sporo czasu, my zaś mieliśmy go tyle, co kot napłakał. Sytuację mógł uratować jedynie wzmożony wysiłek i poświęcenie każdego żołnierza. Śmiem twierdzić, że nikt wówczas nic zawiódł w tym względzie. Pracowało się na okrągło niemal całą dobę, często bez jedzenia i snu. Nie było jednak narzekań, wszyscy cieszyliśmy się szczerze, iż mamy wreszcie sprzęt bojowy.“(2)
Wakacje |Gry Internetowe |Sok Noni
„Dowódca dotrzymał obietnicy. Już 27 maja dobiłem wraz z batalionem do Wersalu pod Paryżem jako dowódca 4 plutonu czołgów w drugiej kompanii, którą powierzono kapitanowi Władysławowi Iwanowskiemu. Pozostałe plutony objęli porucznik Ludomił Śląski, pełniący równocześnie funkcję zastępcy dowódcy kompanii, oraz podporucznik Roman Sikora i podporucznik Stanisław Marek — obaj z mojego rocznika Szkoły Podchorążych w Modlinie.
Nasz dwubatalionowy 1 pułk pancerny, którego dowódcą był podpułkownik Tadeusz Majewski, zakwaterowano w Camp de Satory, kawalerię zmotoryzowaną w Arpagnon, a dowództwo brygady i oddziały podległe sztabowi — w zamku Corbcville i miejscowości Orsay.
Z francuskich magazynów popłynęła lawina zaopatrzenia. W pośpiechu wydawano umundurowanie, broń, czołgi, działa, samochody, motocykle oraz inne wyposażenie polowe. Wszystko, czego do tej pory nie mogliśmy się doprosić, o co toczyliśmy beznadziejne boje z francuskimi sztabami — teraz w galopującym wprost tempie zwalono nam dosłownie na kupę, żądając jak najszybszego osiągnięcia gotowości do walki.
A to nie takie proste. Ludzie musieli przecież poznać nowy sprzęt i przyswoić sobie zasady obsługi. Potrzeba było sporo czasu, my zaś mieliśmy go tyle, co kot napłakał. Sytuację mógł uratować jedynie wzmożony wysiłek i poświęcenie każdego żołnierza. Śmiem twierdzić, że nikt wówczas nic zawiódł w tym względzie. Pracowało się na okrągło niemal całą dobę, często bez jedzenia i snu. Nie było jednak narzekań, wszyscy cieszyliśmy się szczerze, iż mamy wreszcie sprzęt bojowy.“(2)
Wakacje |Gry Internetowe |Sok Noni