lokata strukturyzowana |dodatki do odzieży |Hostele poznań
„— później, po wojnie, to uczucie zawieszenia broni przeniosło się na pogrzeby. Raz czy dwa razy w roku, gdy kilkaset osób zbiera się nad czyimś świeżo wykopanym grobem, tę wymęczoną konfliktami grupę ogarnia chwilowe zrozumienie swej wspólnoty czy raczej wspólnych rządzących nią praw. Antagoniści podchodzą wówczas do siebie, by uścisnąć sobie dłoń, paszkwilanci pytają zawistników o rezultaty kuracji, oszczercy stoją ze łzami w oczach — przez godzinę wszyscy są tro
chę lepsi. Czyjeś odejście staje się zdjęciem przesłony, ludzie zebrani wokół dołu widzą swoje twarze w świetle czasu. Są to tylko chwile, lecz chwile jasnowidzenia. Wszystko nieruchomieje, coś tylko opuszcza się na sznurach. Słychać osypywanie się skończoności. Każdy czuje się dramatem, każdy odczuwa dramat innych — wszyscy mają poczucie dramatyki istnienia. Aż do sztachet cmentarnych. Na ulicy omawia się już ceny zaparkowanych samochodów.
Smuga ilości. W każdym razie te święta, tutaj na Wyspie, są dla mnie skokiem poza czas; znowu przychodzi mi na myśl jakaś cięciwa, łuk, z którego zostałem wystrzelony, znów czuję się pierzasty i drżący co ja tu robię, czy to aby normalne, w Wigilię, nad morzem, z krabami I jeszcze w dodatku specjalnie tu wróciłem na święta (skąd z południa, z Sycylii!), żeby poczuć się bardziej domowo, na własnych śmieciach. A w Warszawie siedzą już bez krawatów i obejmują się rzężąc — Tadziu, mordeczko, ty jesteś artycha... — i śnieżek skrzypi, i w telewizji śpiewa Violetta Villas, i ani jednej palmy, tylko choinki w srebrze... Pierwszy raz od wyjazdu czuję wyrzut sumienia, że mnie tam nie ma — że moja nieobecność, moje podróżowanie jest czymś w rodzaju odstępstwa i że po powrocie zapłacę za to jakąś zasłużoną uciążliwością życia. Wydaje mi się, że powinienem wracać, im prędzej, tym lepiej, czekają tam na mnie. A jednocześnie wiem, pamiętam z poprzednich powrotów, że wraca się zawsze jakby nazajutrz po wyjeździe nic się nie zmieniło, nic nie słychać, nawet nie zauważyli mojej nieobecności. I mimo to mnie ciągnie. Miejsce zapach przyschnięte ślady porażek smak mięsa Bardzo to niejasne. Wrażenie podobne do ssania odległości, do wchłaniania przez smugę, w której —“(7)
Typy |Psychoterapia Szczecin |koniecpol
„— później, po wojnie, to uczucie zawieszenia broni przeniosło się na pogrzeby. Raz czy dwa razy w roku, gdy kilkaset osób zbiera się nad czyimś świeżo wykopanym grobem, tę wymęczoną konfliktami grupę ogarnia chwilowe zrozumienie swej wspólnoty czy raczej wspólnych rządzących nią praw. Antagoniści podchodzą wówczas do siebie, by uścisnąć sobie dłoń, paszkwilanci pytają zawistników o rezultaty kuracji, oszczercy stoją ze łzami w oczach — przez godzinę wszyscy są tro
chę lepsi. Czyjeś odejście staje się zdjęciem przesłony, ludzie zebrani wokół dołu widzą swoje twarze w świetle czasu. Są to tylko chwile, lecz chwile jasnowidzenia. Wszystko nieruchomieje, coś tylko opuszcza się na sznurach. Słychać osypywanie się skończoności. Każdy czuje się dramatem, każdy odczuwa dramat innych — wszyscy mają poczucie dramatyki istnienia. Aż do sztachet cmentarnych. Na ulicy omawia się już ceny zaparkowanych samochodów.
Smuga ilości. W każdym razie te święta, tutaj na Wyspie, są dla mnie skokiem poza czas; znowu przychodzi mi na myśl jakaś cięciwa, łuk, z którego zostałem wystrzelony, znów czuję się pierzasty i drżący co ja tu robię, czy to aby normalne, w Wigilię, nad morzem, z krabami I jeszcze w dodatku specjalnie tu wróciłem na święta (skąd z południa, z Sycylii!), żeby poczuć się bardziej domowo, na własnych śmieciach. A w Warszawie siedzą już bez krawatów i obejmują się rzężąc — Tadziu, mordeczko, ty jesteś artycha... — i śnieżek skrzypi, i w telewizji śpiewa Violetta Villas, i ani jednej palmy, tylko choinki w srebrze... Pierwszy raz od wyjazdu czuję wyrzut sumienia, że mnie tam nie ma — że moja nieobecność, moje podróżowanie jest czymś w rodzaju odstępstwa i że po powrocie zapłacę za to jakąś zasłużoną uciążliwością życia. Wydaje mi się, że powinienem wracać, im prędzej, tym lepiej, czekają tam na mnie. A jednocześnie wiem, pamiętam z poprzednich powrotów, że wraca się zawsze jakby nazajutrz po wyjeździe nic się nie zmieniło, nic nie słychać, nawet nie zauważyli mojej nieobecności. I mimo to mnie ciągnie. Miejsce zapach przyschnięte ślady porażek smak mięsa Bardzo to niejasne. Wrażenie podobne do ssania odległości, do wchłaniania przez smugę, w której —“(7)
<<<< - Nie nie miałem dotychczas w niczym
| Krąg się zamknął >>>>
Typy |Psychoterapia Szczecin |koniecpol