Nowości
jaki kredyt hipoteczny |szkolenia w sopocie |koszule

Przez cały czas


„Przez cały czas rozmowy łamałem się wewnętrznie, prowadząc gwałtowną i ciężką walkę z uczuciem głuchego buntu przeciwko decyzji, która w chwili zarysowującej się klęski składała ciężar największy na moje barki. Górę wzięło poczucie obowiązku żołnierskiego. Zwyciężyła świadomość, że wobec tragedii, jaką przeżywa Ojczyzna, umilknąć muszą wszelkie względy osobiste, choćby najbardziej usprawiedliwione, i ponieść trzeba każdą, choćby najcięższą, ofiarę. Tak więc myśl o odmowie została odsunięta; natomiast w toku rozmowy prosiłem parokrotnie o zgodę na mój niezwłoczny przyjazd do Kwatery Głównej celem osobistego omówienia sytuacji, intencji i planów Naczelnego Wodza, wreszcie środków potrzebnych do ich Wykonania. Marszałek zajął w stosunku do mojej propozycji stanowisko albo wręcz odmowne, albo też w najwyższym stopniu niechętne, wobec czego musiałem z niej zrezygnować.
Odmowę Marszałka w tej sprawie uważałem za postąpienie błędne. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń wiadomo było dobrze, że łączność Naczelnego Dowództwa z frontami rwie się nieustannie. W warunkach, w jakich zostało kreowane dowództwo południowej grupy armii, bardziej aniżeli kiedykolwiek wskazany był kontakt osobisty dowódcy z Naczelnym Wodzem i ustalenie planu działań na podstawie wspólnej analizy całokształtu położenia. Faktem jest, że od chwili streszczonej powyżej rozmowy hughesem, w nocy z 10 na 11 września, pierwszym znakiem życia, jaki dotarł do mnie ze strony Naczelnego Wodza, był meldunek lotniczy, zawierający streszczenie jego dyrektyw dla mnie, a zrzucony dnia 17 września, podczas boju w lasach janowskich.“(1)



Doradztwo podatkowe |Darmowe Programy |IBM atakuje Microsoft